2016

Był, a właściwie jeszcze przez parę godzin jest, to najgorszy rok mojego życia.
Zaczynając banalnie od bolacego od lutego barku z którym niespecjalnie jest lepiej nawet po 3 miesiącach wydawania po 150zl co dwa tygodnie, poprzez badania,które niby skończyły się w styczniu, ale do życia udało mi się wrócić kolo kwietnia, a na przemyśleniach egzystencjalno-życiowych kończąc. Miłość życia okazuje się być impotnentem/aseksualnym osobnikiem/gejem nie wiem nie rozmawiamy ze sobą. Dochodze do wniosku, że telefon działa w dwie strony. Kolejni potencjalni zainteresowani mają żony lub dzieci, a najlepiej w komplecie.
Fakt nie mam zapału czy też ochoty na jakieś wysiłki,żeby cokolwiek zmienić a aplikacje typu tinder same ze mnie rezygnują po dwóch tygodniach przesywania wszystkich w lewo – bo nie te skarpetki, bo nie to zdanie co być powinno być.
Kolejny rok zmian co prawda nie zapowiada, więc jakby i nadzieje mniejsze. Teorie znam – samodzielność nie jest, a przynajmniej stara się nie być moim atutem. Niewiele to niestety nie zmienia. Nawet butelka wina specjalnie nie zmienia sytuacji.
Mimo śmierci jednego z moich ukochanych aktorów, a i przy pomocy mojego charakteru, który niestety z natury jest optymistyczny staram się podążać za tekstem (chyba deszczowej piosenki) – always look on a bright side of life.

Ps. Tak ja wiem, że na świecie mają miesjce prawdziwe tragedie. Nie mam zamiaru im umniejszac, i nie nue jestem samolubem.

bez zmian

na froncie bez zmian. stagnacja od nie wiem kiedy. mam dość, ale jednocześnie nie wiem jak to zmienić. Czy to brak odwagi? może chęci za mało? może chodzi o wzorce wyniesione z dzieciństwa, trącąc lekko freudowską myszką. Jak zawsze miejsce idealne do wylania żali.

nie będzie miłości życia. nie w tym życiu przynajmniej.
Hmmm oby kiedyś to miejsce posłużyło do wypisania wszem i wobec czegoś radosnego. Oby!

Jeszcze 01.10.14

Jakoś tak dziwnie. Niby w końcu po latach wszystko jasne, niby wreszcie mam spokój, ale gdzieś tam w tyle jakieś takie niedowierzanie. Niby o tym wiedziałam i nie jest to niespodzianką, a jednak. Z jednej strony się cieszę bo to znak że ze mną chyba jednak jest wszystko ok, z drugiej ciągła myśl to w takim razie po co?
Zdecydowanie nie lubię stanu obecnego!

?

Dlaczego złamane serce potrzebuje tyle czasu? Czy muszą to być lata? Nie mogły by to być tygodnie. Ewentualnie mogę zgodzić się na miesiące. Ale czemu lata? Przecież szkoda czasu!

%

Po procencie, może dwóch
Szukam ust.
Twoich ust.
Pocałunek, może dwa
Znajdę!
choćby z drugiej strony dna.
Nie zapytam, nie poproszę
Skradne i nie oddam już.
Czy to głupie?
Pewnie tak.
To ten procent
No może dwa!